11 - 09 - 2023
Fot. P. Łuczak, Agrokonsument.pl

Bezpieczeństwo żywnościowe: Food Security – the future of agriculture w Berlinie cz. 2

Bezpieczeństwo żywnościowe i przyszłość rolnictwa – idą ze sobą w parze. Ale okazuje się, że ta – wydawałby się prosta zależność – wcale nie jest taka oczywista. Redakcja Agrokonsument.pl na „Food Security – the future of agriculture” w Berlinie. Część 2.

 

 

Kontynuujemy temat międzynarodowej konferencji w Berlinie pt. „Food Security – the future of agriculture”,  3-9 września w Berlinie. Redakcja Agrokonsument.pl uczestniczyła w niej jako jedyna z Polski.

Większość uczestników konferencji była spoza UE. To, co usłyszeli i zobaczyli, oceniali przez pryzmat swojej znajomości rolnictwa – a w niej byli specjalistami.

 

Dlatego z zaciekawieniem odebrali pomysły w zakresie unijnej polityki rolnej, dążącej do większej biodywersyfikacji, green dealu, wycofywania się z rolnictwa klasycznego na rzecz rolnictwa zrównoważonego i chroniącego klimat. Okazywało się – co zresztą było oczywiste – że w ich krajach problemy są inne.

Kraje z dużą populacją lub rozwijające się – liczą każdą kalorię idącą na talerz. Dla nich rozdzielanie rolniczego włosa na dwoje – produkować klasyczne czy bioorganicznie – nie ma tak dużego znaczenia, jak dla twórców nowej Wspólnej Polityki Rolnej 2023-2027.

Tam, poza UE, liczy się dużo i tanio zebrane z pola. Podobnie myślą mieszkańcy krajów, które mają ekstremalnie trudne warunki naturalne – choćby pustynie. Oni nie mogą sobie pozwolić nawet na klasyczne rolnictwo produkujące zboża.

Zachwianie możliwości zakupu taniego ziarna z Ukrainy przez agresję Rosji urosły w tych krajach do problemu kluczowego. Bez importu nie ma ziarna, które jest podstawą tamtejszej diety. Trzeba więc kupować zboże z dużą nadwyżką, aby tworzyć rezerwy na czarną godzinę.

Co zatem pojęcie „bezpieczeństwo żywnościowe” oznaczało dla uczestników konferencji „Food Security – the future of agriculture”? Zapytaliśmy kilku z nich:

 

Bezpieczeństwo żywnościowe: Food Security – the future of agriculture w Berlinie cz. 1

 

#Jordania

Mohammad Rasmi Mahmoud Qinno – przedstawiciel Ministerstwa Przemysłu, Handlu i Rezerw

— Nasz kraj nie jest w stanie rozwinąć rolnictwa na szeroką skalę, ze względu na niesprzyjające, pustynne warunki naturalne i brak wody. Ludność liczy ok. 11 mln, w tym bardzo dużo uciekinierów wojennych z pobliskiej Syrii. Dla nas, jeśli mówimy o bezpieczeństwie żywnościowym, liczy się każda kaloria. Od kilku lat wdrażamy ambitny plan budowy sieci magazynów zbożowych.

Przy rocznej konsumpcji ok. 1 mln t zbóż, obecne nasze zapasy wynoszą ok. 200 tys. ton. Chcemy je rozbudować do 0,5 mln ton. Magazyny budowane są w postaci betonowych płaskich silosów, w których ziarno w partiach po 10 tys. ton przechowywane jest w zgrzanych rękawach z PCV, z kominami do ewentualnej fumigacji. Całość jest kontrolowana elektronicznie.

Te rezerwy są w ciągłej rotacji: starsze ziarno idzie na sprzedaż, a świeże ze żniw – najczęściej kupione w basenie Morza Czarnego (Rumunia, Ukraina, Rosja) jest przygotowane do przechowania i tak może leżakować do 3 lat bez utraty swej wartości.

 

#Indie

Dr Neelam Patel – doradca, Państwowy Instytut Transformacji Indii

– Nasz kraj stoi przed bardzo dużym wyzwaniem w zakresie zapewnienia wyżywienia; stajemy się najbardziej zaludnionym krajem świata. Żywność ma u nas szczególną wartość. Oprócz programów rządowych w różny sposób wspierających naszych rolników, jesteśmy zainteresowani zakupami żywności zagranicznej. Szczególne poszukujemy olejów jadalnych i nasion roślin bobowatych.

Każdy potencjalny eksporter do naszego kraju musi wpierw znaleźć swojego rynkowego partnera w Indiach. Posiada on ważną licencję handlową importowo-eksportową. Jesteśmy też zainteresowani pozyskaniem technologii i wiedzy. Zapraszamy polskie instytuty i firmy do współpracy.

 

#Maroko

Fatima Zahra El Miri – Ministerstwo rolnictwa i rybactwa morskiego

– Od kilku lat wdrażamy nową strategię w zakresie rozbudowy bezpieczeństwa żywnościowego. U nas już nie mówi się o „bezpieczeństwie”, a raczej o „samowystarczalności” żywnościowej.

Jako główny koordynator programu edukacyjnego dla naszych rolników z ramienia mojego resortu rolnego widzę, że nasza praca przynosi efekty. Jako kraj mamy pełną samowystarczalność w zakresie produkcji ogrodniczej. Nadwyżki sprzedajemy – również do Polski: ziemniaki wiosenne, pomidory, warzywa dyniowate. Do szczęścia brakuje nam tylko własnego ziarna, głównie pszenicy: chlebowej i paszowej.

Niestety, pustynne warunki i susza od lat trapiąca nasz kraj uniemożliwiają produkcję zbóż na wystarczającą skalę. Dlatego Maroko jest importerem netto zbóż, głównie z Ukrainy i Rosji. Wojna zachwiała tym łańcuchem – szukamy więc nowych dostawców na ziarno, ale decydują ceny z basenu Morza Czarnego.

 

Czy na talerz polskiego konsumenta trafią owady jadalne?

 

#Chiny

Xu Xiuli – profesor Chińskiego Uniwersytetu Rolniczego

– Nasz kraj jest netto importerem wielu produktów i surowców rolnych. Oczywiście, staramy się rozbudowywać nasze bezpieczeństwo żywnościowe, ale wraz z bogaceniem się naszego społeczeństwa, zmieniają się nawyki żywnościowe. Przysłowiowa miska ryżu już dziennie nie wystarcza.

Nasza klasa średnia jest coraz bardziej zainteresowana produktami żywnościowymi pochodzącymi także z innych kontynentów. Stąd też nasze przedsiębiorstwa chcą być partnerem w światowym biznesie żywnościowym. Zgodnie z naszą chińską filozofią, ciągle się uczymy i chcemy być coraz lepsi w tym, co robimy.

 

#Rumunia

George Aurelian Catean

Jestem typowym rolnikiem. Wraz z rodzicami i moimi dwoma braćmi prowadzimy gospodarstwo rolne. Produkcja polowa i produkcja zwierzęca. Stado krów mlecznych liczy ponad 100 sztuk, a owiec 1500 sztuk. Mleko przerabiamy na sery. Sprzedajemy je stałym odbiorcom, do sieci handlowych i na rynku. Do tego dochodzi sprzedaż mięsa – ubój zwierząt i rozbiór prowadzimy w ramach spółdzielni z innymi producentami.

Owce wypasamy na halach – tak górale w Polsce. Mamy nawet te same słownictwo jak bryndza, ser, oscypek, baca, koliba… W sezonie pracuje u nas 30 osób, ale jest problem z pozyskaniem rąk do pracy. Dojenie owiec to praca ręczna, młodzi nie chcą takiej roboty…

Mocno inwestujemy w ziemię. Kupujemy każdy wolny kawałek, by później móc zamienić się z innymi rolnikami i koncentrować produkcję rolną. Chcemy mieć jak największe własne gospodarstwo, by nasze rodzinne dochody zależały tylko od nas. Nie chcemy być niewolnikami dotacji, polityki rolnej czy bankowych kredytów.

 

Gdańska Giełda Zbożowa: popytem na rzepak rządzą Chiny

 

Różni, a podobni

 

Jak więc widać, bezpieczeństwo żywnościowe ma różne wymiary. Kilka dni wspólnego pobytu Berlinie – w bardzo otwartym na różnorodność mieście – i rozmów przedstawicieli konferencji pokazały, że wszyscy potrafią znaleźć wspólny język. I szanować swe odmienne doświadczenia, ucząc się wzajemnie.

To właśnie była największa wartość tej konferencji – trzeba pogratulować jej organizatorom za pomysł, sprawne przeprowadzenie programu i stworzenie fajnej atmosfery.

 

Pierwsza część tekstu – kliknij tutaj

 

Dyskusja odbyła się podczas międzynarodowej konferencji w Berlinie pt. „Food Security – the future of agriculture”, którą w dniach 3-9 września zorganizował Goethe Institut przy współudziale Ministerstwa Spraw Zagranicznych RFN.

Dr Piotr Łuczak z redakcji: Agrokonsument.pl i Lider Biznesu – Ogrodniczy Magazyn Branżowy został zaproszony na to wydarzenie jako jedyny dziennikarz z Polski.

 

 

dr Piotr Łuczak – Agrokonsument.pl
Dziennikarz, redaktor i ekonomista.   Specjalizuje się w polityce i ekonomice rolnej.   Założyciel i redaktor naczelny serwisu Agrokonsument.pl należącego do Agro Creative Agency & Media. Szef redakcji Lidera Biznesu – Ogrodniczy Magazyn Branżowy, Grupa MTP.   Pełnił funkcje redaktora naczelnego tytułów: Tygodnik Rolniczy, Profi– profesjonalna technika rolnicza i Agrarlexprawo dla rolnika. Najdłużej pracował w top agrar Polska, w tym także na stanowisku z-cy redaktora naczelnego.  
przeczytaj inne artykuły tego autora
Wydrukuj
PILNE !
Zobacz podobne:

Inni przeczytali również: