23 - 11 - 2025
Fot. Pixabay

Co zagraża polskiemu rolnictwu, czyli Mercosur, kurcząca się WPR i miałkość decyzyjna rządów RP. Analiza w Agrokonsument.pl

Kurczy się budżet Brukseli na rolnictwo. Trwa otwarcie rynku UE na produkty rolne z zewnątrz, w tym z Ukrainy i Mercosur. Kolejne polskie rządy odważnie nie potrafią powiedzieć, że trzeba Polsce rozwoju rolnictwa towarowego, z mądrą osłoną dla mniejszych gospodarstw. Czytaj w Agrokonsument.pl

 

 

Komisja Europejska (KE) przyjęła umowę handlową z blokiem państw Ameryki Południowej – Mercosur. Pisaliśmy o tym tutaj. Pełna wersja końcowego dokumentu, przyjętego przez kolegium komisarzy, zostanie przekazana Radzie UE (państwom członkowskim), a następnie przedłożona pod głosowanie Parlamentu Europejskiego.

Przypomnijmy, że 26 listopada 2024 r. Rada Ministrów RP przyjęła uchwałę, w której wyraziła sprzeciw wobec negocjacji umowy z Mercosur w obszarze rolnictwa.

Nie znamy pełnej wersji umowy, dlatego negocjacje z KE mają nadal ogromne znaczenie. Ostatecznie – co wyraźnie potwierdził w ubiegłym tygodniu minister Radosław Sikorski – Polska będzie głosować przeciw tej umowie – przypomina polski minister Stefan Krajewski przed spotkaniem z komisarzem Hansenem, zaplanowanym na 4 września br.

 

Zatem Mercosur jeszcze nie raz rozgrzeje opinię publiczną w Polsce. A my, w redakcji Agrokonsument.pl pokusiliśmy się o krótkie zestawienie tego, co może zagrażać polskiemu rolnictwu w najbliższych latach.

 

 

Widmo Mercosur – jawne zagrożenie dla polskiego rolnictwa i gospodarki rolno-spożywczej

 

Wspólna Polityka Rolna po 2027 roku

 

Komisja Europejska opublikowała 16 lipca 2025 r. komunikat w sprawie Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2028-2034. Komisarz UE ds. Rolnictwa Ch. Hansen przedstawił ramowy plan WPR w nowym okresie planowania.

Tego samego dnia trwał w Brukseli protest rolników z całej UE przeciwko ograniczeniom wydatków na WPR po 2027 r., zagrażającym przyszłości rolnictwa europejskiego.

Przez następne 2 lata, do 2027 roku, będą trwały targi polityczne i przepychanki co do ostatecznego kształtu przyszłego budżetu UE. Na tle wzmożenia propagandy sukcesu w związku z faktycznym wzrostem ramowego budżetu do 2 bln euro, podnoszą się silne głosy sprzeciwu wobec planowanego zmniejszenia wydatków WPR nominalnie o 22% (o 67 mld EURO) w stosunku do budżetu okresu bieżącego (2023 – 2027).

 

Porozumienie Rolników „Zboża, oleiste, białkowe razem”: stanowisko na wagę bezpieczeństwa żywnościowego

 

 

Na armaty zamiast na masło

 

Obecne redukowanie pieniędzy na WPR związane m.in. z koniecznością zbrojenia się Unii. Mimo to, silne ograniczanie wydatków na WPR jest wieloletnim procesem, który został uruchomiony już od lat.

Wydatki na WPR po 2027 r. mają wynosić tylko ok. 16% budżetu UE. U swego zarania sięgały aż… 80%!

Już w 2013 roku założono, że od 2020 roku dotychczasowy budżet WPR miał by zmniejszony o 20%.

Najbardziej widoczne skutki ujawniły się w ramach tzw. ekologizacji rolnictwa, to m.in. ekoschematy, normy GAEC itd.

Nie został zrealizowany jeden z najważniejszych celów kolejnych WPR, jakim jest utrzymanie dochodów rolników. Dochody te systematycznie spadały i obecnie, na podstawie danych EUROSTAT-u są o ok. 40% niższe od przeciętnych dochodów pracowników najemnych poza rolnictwem.

Sytuację pogorszyła najpierw pandemia covid, powodując dramatyczne zmiany na rynku energii i środków produkcji rolnej, a następnie wojna na Ukrainie i otwarcie wschodniej granicy UE na import tanich produktów rolnych.

Odpowiedź KE na te zjawiska ograniczyła się wyłącznie do interwencji doraźnych o relatywnie niewielkiej skali.

 

 

Ukraina i jej rolnictwo: 93 agroholdingi pracują na 6,25 mln ha

 

 

Redukcja II filaru WPR?

Zagrożenie przyszłości rolnictwa UE to nie tylko kwestia ograniczenia nominalnego wydatków na politykę rolną.

Wydzielenie środków adresowanych na płatności obszarowe w ramach I filaru WPR ma mieć miejsce, ale ilościach zapewniających tylko niski poziom dopłat. Będzie to zimnym prysznicem dla środowiska rolniczego i może być powodem dalszych protestów i strajków.

 

Proponowana jest rezygnacja z II filaru WPR, czyli tego filaru, który dotychczas odpowiadał za twarde i lubiane inwestycje (zakup ciągników, sprzętu uprawowego etc…). To, co z budżetu uda się po likwidacji z tego filaru zachować, ma być połączone z Funduszem Spójności w ramach Krajowych Funduszy Partnerstwa.

Jest to faktycznie decentralizacja WPR, bo decyzje co do rozdysponowania tych finansów mają zapadać na poziomie kraju członkowskiego. Nie będzie oczywiście gwarancji, że rolnictwo na poziomie krajowym będzie miało jakikolwiek priorytet, nie mówiąc o tym, że będzie konkurować o te środki z innymi dziedzinami gospodarki.

Rodzi się pytanie, czy budżet krajowy „dopłaci” rolnikom zapewniając im odpowiedni poziom dochodów? To zależeć będzie już od krajowych polityków i zasobności danego państwa…

 

 

 

Inflacja nie brana pod uwagę

 

Tradycyjnie od wielu poprzednich okresów programowania, KE całkowicie pomija w kolejnych budżetach problem wysokiej inflacji, szczególnie dotykającej rolników polskich i całą WPR.

Początek otwartej dyskusji o przyszłości WPR toczy się i będzie się toczył w atmosferze bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej naszego rolnictwa.

Ceny zbóż i rzepaku spadły, a kontrakty terminowe na giełdzie MATIF nie zapowiadają się optymistycznie. Pisaliśmy o tym tutaj.

Obecny poziom cen podstawowych roślin towarowych, tj. zbóż rzepaku nominalnie jest na poziomie sprzed 22-23 lat.

Równocześnie postępowała inflacja nie mówiąc o wzroście kosztów produkcji rolnej. Jak w takiej sytuacji mówić w ogóle o opłacalności produkcji?

 

Rolnictwo i sprzedaż certyfikatów węglowych? Musisz zapłacić podatek dochodowy

 

Likwidacja gospodarstw

 

Konsekwencją spadku opłacalności produkcji jest trwający od kilku lat proces wypadania gospodarstw z produkcji. Ziemia z tych gospodarstw trafia do innych rolników w formie dzierżaw, formalnych (na piśmie) – a częściej ustnych.

Tutaj narasta problem tzw. praw do dopłat, które powinni otrzymywać rolnicy prowadzący rolniczą działalność operacyjną. Kasę dostają w praktyce właściciele gruntów. To zjawisko blokuje prawidłowy rozwój gospodarstw towarowych.

Od trzech dekad dyskusja o ustawie o dzierżawie ziemi rolniczej kończy się na kolejnych obietnicach.

Nie wiadomo, jak poważnie traktować zapowiedzi obecnego rządu RP i ministra Krajewskiego w tym temacie…

 

Polska Federacja Rolna apeluje o utrzymanie Ośrodków Produkcji Rolniczej

 

 

Dzierżawy i głód ziemi

 

Odrębnym problemem jest dzierżawa gruntów Skarbu Państwa i głód ziemi. Mimo że dotyczy to głównie ziem zachodnich i północnych kraju, to rzutuje także na dzierżawę gruntów prywatnych. Głód ziemi powoduje windowanie czynszów dzierżawnych na przetargach otwartych KOWR do absurdalnych ekonomicznie poziomów, także ze względu na wejście na rynek ziemi kapitału pozarolniczego, a w rezultacie z obrotu ziemią są eliminowani „zwykli, przeciętni” rolnicy.

Kwestia dzierżaw wiąże się z nieodłącznie z pojęciem „aktywnego rolnika”. Tutaj też dyskusja ciągnie się od momentu wejścia do UE i wraca jak bumerang co 7 lat, przy dyskusji o kolejnych okresach programowania.

Pojawiły się już różne projekty rozwiązań prawnych tego problemu, ale ciągle występuje problem przełamania barier polityczno-prawnych. Wszystko sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy należy ograniczyć strumień dopłat do właścicieli gruntów rolnych, którzy „nie sieją i nie orzą” – na rzecz rolników towarowych.

W tle mamy też polityczny problem transferów socjalnych ze środków WPR. Vide zryczałtowane dopłaty dla gospodarstw do 5 ha, co ogranicza wsparcie dla rolnictwa towarowego.

Kolejne rządy RP, czy to Platforma czy PiS pokazują, że dużych gospodarstw się nie lubi. Przynajmniej formalnie. Pisaliśmy o tym tutaj.

Tymczasem te rozwojowe 200-400 tys. gospodarstw i przedsiębiorstw rolnych w kraju to ok. 1 mln głosów czystego kapitału wyborczego.

To on mógł był zaważyć na ostatnich wyborach prezydenckich w Polsce, ale nie został dostrzeżony przez doradców Platformy, a jawnie był pominięty (i od lat jest pomijany) przez PSL.

 

Dlaczego dzierżawa ziemi rolnej wciąż przeszkadza rządom RP?

 

 

Ośrodki Produkcji Rolnej (OPR) kością niezgody

 

Na rolniczej agendzie gorącym tematem są Ośrodki Produkcji Rolnej (OPR). Dotyczy to miejsc na mapie kraju, gdzie już nastąpił lub nastąpi zwrot gruntów do zasobu KOWR w ramach tzw. „30”.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że ustawodawca w 2011 roku, wprowadzając zmiany do Ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa, przewidział bezwarunkowy zwrot dzierżaw rolnikom (podmiotom), które odmówiły w terminie wydzielenia i zwrotu do zasobu 30% gruntów.

 

OPR do Ustawy zostały wprowadzone dopiero w 2019 roku pod hasłem „ratowania produkcji zwierzęcej” w gospodarstwach, które zwracają „30”. Po wydaniu w czerwcu 2024 r. rozporządzenia o zasadach przetargów na OPR rozpoczęła się burzliwa dyskusja w środowiskach rolniczych o ograniczaniu dostępu do ziemi zwracanej rolnikom i „ratowaniu” podmiotów z udziałem kapitału zagranicznego.

Faktycznie mamy tutaj do czynienia ze „zmiękczaniem” zapisów ww. ustawy pod wzniosłymi hasłami.

Brakuje tu jednoznacznej polityki państwa.

 

 

Bobik to przyszłość! Cefetra Polska otwarła nową fabrykę przetwórstwa strączkowych

 

Likwidacja biurokracji, ulubiony temat zastępczy

 

Przy okazji dyskusji o przyszłym budżecie WPR wróciła dyskusja o biurokracji narzucanej rolnikom przez KE. W maju 2025 roku KE opublikowała wytyczne do projektu WPR, gdzie ograniczenie biurokracji i ściśle z tym związany problem ograniczeń kontroli gospodarstw został uznany jako bardzo istotny.

Tymczasem od roku rolnicy byli „straszeni” kolejną uciążliwością w postaci wprowadzenia obowiązkowej elektronicznej ewidencji zabiegów ochrony roślin od 1 stycznia 2026 roku.

Na szczęście podczas niedawnej sesji Sejmu przyjęto ustawę deregulacyjną o zmianie Ustawy o ochronie roślin, odsuwającą ten obowiązek o kilka lat, w zależności od wielkości gospodarstwa.

Niezależnie od tego polskie Izby Rolnicze wystąpiły o zniesienie obowiązku prowadzenia ewidencji zabiegów agrotechnicznych, co jest przez rolników wdrażających ekoschematy powierzchniowe jako szczególnie uciążliwe. Póki co, nie ma odpowiedzi MRiRW.

 

Inne teksty, które w powyższych tematach polecamy:

 

Tego potrzeba polskiemu rolnictwu towarowemu – kliknij.

Co niesie Mercosur dla Polski – kliknij.

Ukraina, czyli 93 agroholdingi na 6,25 mln ha – kliknij.

Dlaczego dzierżawa ziemi przeszkadza rządom RP – kliknij.

 

 

Rekordowe zbiory pszenicy na świecie i w Polsce, dumping cenowy Rosji

dr Piotr Łuczak – Agrokonsument.pl
Dziennikarz i ekonomista, specjalizuje się w polityce i ekonomice rolnej.   Redaktor naczelny serwisu Agrokonsument.pl, należącego do Agro Creative Agency & Media – agencji PR dedykowanej do obsługi rynku rolniczego, ogrodniczego i żywnościowego.   Pełnił funkcje redaktora naczelnego tytułów: Tygodnik Rolniczy, Profi i Agrarlex. Najdłużej pracował w top agrar Polska, w tym także na stanowisku z-cy redaktora naczelnego.  
przeczytaj inne artykuły tego autora
Wydrukuj
PILNE !
Zobacz podobne:

Inni przeczytali również: