Prognozy zakładają, że światowa produkcja kukurydzy zmniejszy się o 2,0%, natomiast zapasy końcowe spadną aż o 7,3%, osiągając najniższy poziom od trzynastu lat.
Tak głęboka redukcja zapasów oznacza znacznie mniejszy margines bezpieczeństwa i tworzy zdecydowanie silniejsze fundamenty do utrzymania wyższych cen niż w przypadku pszenicy.
Światowy eksport kukurydzy prognozowany jest na 207,61 mln ton wobec 217,00 mln ton w sezonie 2025/26 i 187,13 mln ton sezon wcześniej.
Stany Zjednoczone nadal będą odpowiadały za blisko 40 proc. światowego handlu tym ziarnem. W sezonie 2026/27 ich eksport ma wynieść 80,01 mln ton.
Dla porównania w sezonie 2025/26 było to 84,46 mln ton, a rok wcześniej 72,60 mln ton.
Do największych eksporterów należą również Brazylia, Argentyna oraz Ukraina.
Geopolityka chwieje światowym rynkiem: zboża podstawowe cz. 1
Znacznie trudniejsza sytuacja rysuje się w Unii Europejskiej.
Zmniejszenie powierzchni zasiewów oraz utrzymujące się upały w Europie Zachodniej sprawiają, że unijny bilans kukurydzy pozostaje napięty.
Choć korzystniejsza pogoda na Bałkanach poprawia perspektywy zbiorów w tej części kontynentu, nie zmienia to ogólnego obrazu rynku.
W praktyce równowaga podaży i popytu będzie zależała od importu, który według prognoz osiągnie około 19,50 mln ton. Oznacza to, że unijny rynek pozostanie silnie uzależniony od dostaw spoza Wspólnoty.
Na tle Europy Polska wygląda zdecydowanie korzystniej.
Produkcja kukurydzy ma wzrosnąć do 9,16 mln ton dzięki większej powierzchni zasiewów niż w 2025 roku. Nie oznacza to jednak spokojnego sezonu.
Podobnie jak w przypadku pszenicy, również tutaj krajowe ceny będą uzależnione przede wszystkim od sytuacji na rynku światowym.
Istotnym czynnikiem pozostanie eksport, zwłaszcza popyt zgłaszany przez Węgry, który może decydować o tempie sprzedaży polskiego ziarna.
Sięgnij po 14 ton pszenicy z hektara: siewnik punktowy Väderstad Proceed
Prognozy analityków potwierdzają również obserwacje płynące z największych gospodarstw rolnych.
Coraz częściej producenci nie ograniczają się wyłącznie do uprawy zbóż. Inwestują w magazyny, aktywnie zarządzają sprzedażą i coraz uważniej śledzą światowe rynki.
– Nie spodziewam się gwałtownych wzrostów cen zbóż. Wszystko wskazuje na to, że zarówno w Polsce, jak i w większości Europy zbiory będą zbliżone do ubiegłorocznych, dlatego trudno oczekiwać silnego impulsu wzrostowego. Rynek jest dziś zdecydowanie bardziej globalny niż jeszcze kilkanaście lat temu. O cenach coraz częściej decydują wydarzenia na świecie, a nie tylko lokalna podaż. Jednocześnie nie potwierdzają się informacje o dużych zapasach zalegających w magazynach. Rolnicy przygotowują miejsce na nowe zbiory, ale nie obserwujemy nadpodaży. Coraz więcej dużych gospodarstw funkcjonuje już nie tylko jako producenci, ale również jako uczestnicy rynku commodities, aktywnie magazynując zboże, zarządzając sprzedażą i ryzykiem cenowym – mówi Robert Czajka, prezes grupy producenckiej Krot-Plon sp. z o.o. z Krotoszyna, której udziałowcy dysponują areałem ok. 10 tys. ha.
Silosy stalowe pod lupą: jak budują je BIN, Riela Polska i Unia Grains?
Przy obecnych relacjach cen do kosztów produkcji nawet wysokie plony nie zawsze gwarantują satysfakcjonującą rentowność. Z tego powodu producenci coraz dokładniej analizują ekonomikę poszczególnych upraw.
– Tegoroczne żniwa będą oceniane nie tylko przez pryzmat wysokości plonów, ale przede wszystkim jakości ziarna. W wielu regionach wysokie temperatury mogły pogorszyć gęstość pszenicy, co może ograniczyć podaż ziarna o najwyższych parametrach jakościowych. W naszym gospodarstwie średnie plony pszenicy wynoszą 7,5–8 t/ha, żyta 8,5–9 t/ha, jęczmienia 6–7 t/ha, a rzepaku około 4 t/ha, choć jego potencjał coraz częściej ograniczają wiosenne przymrozki. Przy obecnych cenach, aby pokryć wyłącznie koszty bezpośrednie produkcji, potrzebujemy około 5,5–6 ton pszenicy z hektara oraz około 2 ton rzepaku. Uwzględnienie pełnych kosztów funkcjonowania gospodarstwa oznacza konieczność uzyskiwania jeszcze wyższej rentowności. Dziś nie wystarczy już dobrze produkować – równie ważna staje się umiejętność sprzedaży ziarna – podkreśla przedstawiciel dużego gospodarstwa rolnego w północy Polski, pracujący na 2 tys. ha.
To właśnie relacja pomiędzy kosztami produkcji, jakością ziarna i momentem sprzedaży będzie w nadchodzącym sezonie jednym z najważniejszych czynników decydujących o wynikach ekonomicznych gospodarstw.
Prognozy przedstawione podczas 16. Gdańskiej Giełdy Zboża pokazują, że sezon 2026/27 będzie należał do najbardziej wymagających w ostatnich latach. Światowe bilanse pszenicy i kukurydzy ulegają pogorszeniu, a rynek staje się coraz bardziej podatny na wpływ pogody, geopolityki oraz decyzji największych eksporterów.
Jednocześnie wysokie zapasy początkowe sprawiają, że nie należy spodziewać się fizycznego niedoboru ziarna. Znacznie większym wyzwaniem będzie natomiast zmienność rynku.
Dla polskich producentów oznacza to konieczność jeszcze uważniejszego śledzenia światowych wydarzeń. O opłacalności produkcji coraz częściej decydować będzie bowiem nie tylko wysokość plonu, ale również jego jakość, możliwości magazynowania oraz właściwy moment sprzedaży.
Nowoczesne gospodarstwo rolne coraz bardziej przypomina dziś przedsiębiorstwo działające na rynku commodities, w którym równie ważne jak produkcja stają się analiza rynku, zarządzanie ryzykiem i umiejętność podejmowania decyzji handlowych.
W tekście wykorzystano m.in. informacje InfoGrain i IERiGŻ
Geopolityka chwieje światowym rynkiem: zboża podstawowe cz. 1
Gdańska Giełda Zboża 2026: rynek