Wirus ASF, który w 2014 roku pojawił się w przygranicznych gminach województwa podlaskiego, szybko przestał być problemem kilku małych gospodarstw na wschodzie kraju.
W ciągu zaledwie kilku lat przesunął się na zachód i północ, dotykając niemal wszystkich regionów i powodując straty liczone w setkach tysięcy świń, a co za tym idzie w setkach milionów złotych.
Początki historii ASF w Polsce, kliknij tutaj.
Gospodarczo ASF spowodował straty liczone w setkach milionów złotych. Zarówno w postaci wybitych stad, jak i w związku ze spadkiem cen żywca czy utratą rynków eksportowych.
Społecznie doprowadził do niezadowolenia rolników, którzy sprzeciwiali się restrykcjom i domagali się większego wsparcia ze strony państwa.
Psychologicznie stał się źródłem frustracji i poczucia zagrożenia wśród hodowców, którzy niejednokrotnie z dnia na dzień tracili dorobek całego życia.
Strategicznie zaś ASF podważył fundamenty polskiej produkcji wieprzowiny. Okazało się, że nawet najbardziej rozwinięte i nowoczesne fermy nie są odporne na wirusa.
Rolnictwo i sprzedaż certyfikatów węglowych? Musisz zapłacić podatek dochodowy
Najbardziej dotknięte województwa to warmińsko-mazurskie i lubuskie – oba z niemal identycznym bilansem strat, po około czterdzieści pięć tysięcy świń.
Jednak charakter epidemii w tych regionach był zupełnie odmienny. Warmińsko-mazurskie można określić mianem „nowego epicentrum ASF w Polsce”.
W przeciwieństwie do woj. lubuskiego, gdzie ASF miał charakter krótkotrwały, na Warmii i Mazurach choroba przyjęła formę endemicznej obecności. Nie notowano tu spektakularnych ognisk, ale wiele mniejszych, rozłożonych w czasie.
To właśnie powtarzalność i trwałość zjawiska czynią ten region najbardziej narażonym na długofalowe straty.
Odmiennie wygląda sytuacja w województwie lubuskim.
To województwo poniosło straty w podobnej skali, lecz w zasadzie wyłącznie w latach 2020 – 2021. W 2020 roku wybito tam rekordowe 28,5 tysiąca świń, a rok później kolejne 16,7 tysiąca.
Łącznie daje to ponad 45 tysięcy sztuk, ale w kolejnych latach przypadki były już marginalne – zaledwie 2 świnie w 2022 roku i 4 świnie w 2025 roku.
To przykład epidemii gwałtownej, ale krótkotrwałej. Dane wskazują, że w województwie lubuskim ASF pojawił się w kilku dużych fermach, gdzie straty liczone były w tysiącach, a nie w dziesiątkach zwierząt.
Lubuskie należy więc uznać za region, w którym ASF przyjął formę katastrofalnego w skutkach uderzenia, lecz nie utrwalił się w strukturze produkcji.
Trzecim regionem pod względem strat było województwo lubelskie – ponad 36 tysięcy świń w 244 ogniskach. Tutaj charakter epidemii był podobny do warmińsko-mazurskiego – wiele średniej wielkości ognisk rozciągniętych w czasie. ASF w tym województwie atakował zarówno mniejsze, jak i średnie gospodarstwa rodzinne, a także większe fermy, lecz bez przypadków porównywalnych do Lubuskiego czy Wielkopolski.
Premia dla rolników i rolnictwo regeneratywne, czyli Cefetra Ekosystem Services
Wielkopolska, serce polskiej produkcji trzody chlewnej, również poniosła dotkliwe straty: ponad 34 tysiące świń. ASF wykryto w tym województwie w 2020 roku. Choroba miała w Wielkopolsce charakter punktowy, nie doszło do trwałego rozlania się ASF po całym regionie.
To dowód, że duże fermy potrafiły skuteczniej wdrożyć zasady bioasekuracji, ale raz złamana bariera oznaczała katastrofalne skutki.
Nie można pominąć też Podlasia, gdzie zaczęła się historia ASF w Polsce. W latach 2014-2018 województwo to było epicentrum epidemii ASF wśród świń. Łącznie w Podlaskiem odnotowano 17 tysięcy wybitych świń w 38 ogniskach, co czyni je jednym z regionów często dotykanych przez ASF.
Jednak średnia wielkość ogniska wynosiła około 500 świń, co pokazuje, że choroba rozprzestrzeniała się zarówno w małych jak i średnich gospodarstwach. Po 2020 roku rola Podlasia w statystykach ASF zmalała – choroba przesunęła się na zachód i północ.
Ostatni przypadek w tym województwie wykryty został w stadzie w 2021 roku.
Województwo mazowieckie z wirusem zmagało się w latach 2016 – 2024. Łącznie wykryto go wśród przeszło 12,7 tysiąca świń w 35 ogniskach. W województwie lubelskim natomiast wirus wykryto w tym samym roku, a straty są zdecydowanie większe, gdyż ASF odnotowano w przeszło 36,4 tys. sztuk trzody.
Wirus nie zatrzymał się i w obecnym roku do 21 października br. wykryto go wśród 840 świń. Podkarpacie, mimo stosunkowo niewielkiej skali hodowli, odnotowało w 2021 roku aż 3,7 tysiąca wybitych świń – w sumie 4,5 tysiąca w 81 ogniskach.
Ostatni przypadek wirusa w stadzie zarejestrowano tu w 2021 roku.
Pozostałe województwa – pomorskie, dolnośląskie, świętokrzyskie, łódzkie, kujawsko-pomorskie i małopolskie – można określić mianem epizodycznych. Wystąpiły tam pojedyncze ogniska lub niewielkie liczby chorych świń w stadach, które nie wskazują na trwałe zakorzenienie się ASF.
W województwach świętokrzyskim, łódzkim, kujawsko-pomorskim i małopolskim odnotowano po kilka przypadków wirusa.
Dane z 588 ognisk na dzień 21 października br. wskazują na bardzo silne zróżnicowanie: od najmniejszych gospodarstw przyzagrodowych z kilkoma świniami, po duże obiekty liczące dziesiątki tysięcy zwierząt.
Zdecydowana większość ognisk ASF w Polsce dotyczyła małych stad. Gospodarstwa utrzymujące do 30 świń stanowiły ponad połowę wszystkich przypadków.
Łącznie odnotowano 306 ognisk w stadach o wielkości 1-30 świń. Zarażonych było 4 094 świń.
– Małe gospodarstwa, z punktu widzenia epidemiologii, są najbardziej podatne na ASF, gdyż często nie spełniają podstawowych wymogów bioasekuracji. Brak szczelnych ogrodzeń, słabe zabezpieczenie paszy, nieprzestrzeganie zasad bioasekuracji a także kontakty ze zwierzętami dzikimi sprawiają, że wirus łatwo się przedostaje i rozprzestrzenia. Chociaż jednostkowe straty były w tej grupie niewielkie, to ich liczebność sprawia, że to właśnie najmniejsze stada były motorem rozprzestrzeniania się choroby – tłumaczy Krzysztof Podhajski, prezes Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej.
Drugą pod względem liczby ognisk grupą były gospodarstwa średniej skali. W przedziałach 31-200 świń odnotowano 176 ognisk w których znajdowało się 13 633 świń. To typowe gospodarstwa rodzinne, produkujące na rynek.
To właśnie ta grupa poniosła straty trudniejsze do odrobienia. Dla małych hodowców ASF oznaczał likwidację kilku świń, ale w średnich gospodarstwach choroba niszczyła często cały dorobek rodzin inwestujących w rozwój produkcji.
W sumie w tej kategorii wybito ponad 13 tys. świń. Znacznie mniej niż w dużych fermach, ale dla pojedynczych gospodarstw były to straty nieporównywalnie bardziej dotkliwe ekonomicznie.
W przedziale 201–1000 świń odnotowano 57 ognisk i ponad 27 tysięcy zarażonych świń. Choć liczba ognisk była niższa niż przypadki ASF w mniejszych gospodarstwach liczących do 200 świń, to łącznie straty w pogłowiu były zdecydowanie większe.
Największe liczby zakażonych świń dotyczą ferm powyżej 1000 sztuk. Choć takich ognisk było tylko 49 (8% wszystkich zakażonych stad), to właśnie one odpowiadały za ponad 180 tysięcy świń, czyli 80% całkowitych strat.
Największe ognisko obejmowało niemal 28 tys. zwierząt.
Ukraina przez wojnę skazana na eksport surowców rolnych o niskiej wartości dodanej
Na dzisiaj nie ma skutecznej szczepionki ani lekarstwa na ASF. Jedynym narzędziem ograniczania choroby pozostają:
Oznacza to, że ASF w Polsce ma charakter endemiczny i – podobnie jak w innych krajach – nie zostanie całkowicie wyeliminowany w przewidywalnej przyszłości.
Musimy mieć świadomość, że wirus nie zniknie w najbliższych latach, a jego obecność w populacji dzików oraz kolejne ogniska w gospodarstwach czynią z ASF problem trwały i systemowy. To wymaga zmiany myślenia:
Najważniejszym filarem pozostaje bioasekuracja. To nie jest jednorazowa inwestycja, ale proces ciągły, obejmujący również edukację i świadomość zagrożeń u rolników i pracowników gospodarstw.
Każde gospodarstwo, niezależnie od wielkości, musi stale doskonalić zabezpieczenia:
ASF uczy nas, że słaby punkt w jednym gospodarstwie może stanowić zagrożenie dla całego regionu.
Przykłady państwa takich, jak Hiszpania i Portugalia, w których po 30 latach walki udało się usunąć wirusa ASF dają nadzieję, że również w Polsce będzie to możliwe. Po warunkiem konsekwentnego współdziałania wszystkich kluczowych interesariuszy:
Pierwsza część raportu – kliknij tutaj.
Opr. na podstawie Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej
Kalkulacja opłacalności 2025: rzepak i pszenica opłacalne tylko w profesjonalnej uprawie