Komunikat Urzędu Ochrony Klientów i Konkurencji zaczyna się tak:
„Wyobraźmy sobie rolnika, który chciał kupić ciągnik marki Valtra, Fendt lub Massey Ferguson. Robił dokładne rozeznanie rynku i dzwonił do kilku dealerów, w różnych miejscach Polski. Za każdym razem był odsyłany do sprzedawcy działającego najbliżej jego miejsca zamieszkania albo oferowano mu zakup po znacznie wyższej cenie. Ostatecznie nigdzie nie otrzymał lepszych warunków niż u lokalnego dealera. Niestety, nie była to najkorzystniejsza oferta dostępna na rynku – jej warunki zostały wcześniej uzgodnione przez uczestników porozumienia ograniczającego konkurencję.”
Zdaniem UOKiK, niedozwolone praktyki stosowała spółka AGCO oraz ośmiu dealerów maszyn rolniczych.
AGCO wprowadzała na rynek polski i była hurtowym dystrybutorem maszyn rolniczych Valtra, Fendt lub Massey Ferguson.
Dealerami Fendt i Valtra są spółki: Agrotechnik z siedzibą w Stawiskach, Agronom z siedzibą w Jasionce, Agravis Technik Polska z siedzibą w Pianowie, Agrolmet z siedzibą w Gniewkowie.
Natomiast sprzedawcami Massey Ferguson są firmy: Agro-Marek z siedzibą w Skrzyszowie, Lukpol Agro z siedzibą w Górnie, Agrimar z siedzibą w Stołpiu i Euromasz z siedzibą w Lipce.
Przedsiębiorcy podzielili rynek i wymieniali się informacjami o cenach.
Porozumienie między nimi trwało jedenaście lat – od 2012 r. do 2023 r., w którym pracownicy Urzędu przeprowadzili przeszukania.
Początkowo dotyczyło tylko marki Valtra, a od 2018 r. także Fendt i Massey Ferguson. W przypadku Valtra i Fendt zmową objęta była również sprzedaż części zamiennych do maszyn rolniczych.
INDIE. Jedź z nami! Podróż życia dla rolników, producentów rolnych i ogrodników
Uczestnicy zmowy podzielili rynek uzgadniając, który dealer będzie obsługiwał klientów z poszczególnych części kraju. Pozostali nie mogli sprzedawać produktów rolnikom z tych terenów, chyba że uzyskali zgodę „właściwego terytorialnie” dealera oraz AGCO – podaje UOKiK.
W praktyce wyglądało to tak, że jeśli któryś ze sprzedawców otrzymał telefon od klienta spoza przydzielonego mu terenu, kontaktował się ze swoim konkurentem i wymieniał się informacjami o cenach – tak, aby rolnik szukający oferty poza przypisanym mu regionem usłyszał wyższą cenę niż u lokalnego dealera.
Zdarzały się również przypadki, że sprzedawcy całkowicie odmawiali przedstawienia oferty. Schemat tych działań widać w korespondencji pomiędzy dealerami, którą Urząd uzyskał podczas przeszukania:
„Na odczepnego podałem klientowi ceny […]. Nowych ciągników nie oferowałem. Klient z waszego terenu jest zainteresowany zakupem ciągnika […] z ładowaczem czołowym. Nie ofertowaliśmy klienta. „
Polska bez kompleksów w Europie i na świecie. Najnowsze opracowanie GUS
Jeśli któryś z dealerów próbował wyłamać się z ustaleń – relacjonuje UOKIK – wówczas konkurenci skarżyli się do spółki AGCO, która podejmowała interwencję. Początkowo firma głównie upominała sprzedawców pisemnie.
Później sterowała podziałem rynku za pomocą polityki rabatowej, np. odbierając rabaty dealerom, którzy próbowali sprzedawać maszyny rolnikom nieprzypisanym do ich terenu.
Spółka pośredniczyła ponadto w przekazywaniu klientów pomiędzy dealerami, monitorowała ich zachowania i pełniła rolę rozjemcy w sytuacjach spornych.
W trakcie postępowania spółka Agrotechnik złożyła wniosek w ramach programu łagodzenia kar. Przedsiębiorca m.in. dostarczył dowody dotyczące dzielenia rynku.
Urząd nie mógł całkowicie odstąpić od nałożenia kary, ponieważ przedsiębiorca rozpoczął współpracę dopiero po wszczęciu postępowania wyjaśniającego, gdy zebrano już pierwsze dowody na istnienie zmowy.
Ze względu na wartość dowodową, kara została jednak obniżona o 50 proc.
UOKiK nałożył kary na przedsiębiorców i menedżerów, którzy ponoszą osobistą odpowiedzialność za funkcjonowanie porozumienia w łącznej wysokości blisko 136 mln zł.
Sankcje na poszczególne podmioty wyniosły:
Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do sądu.
To kolejna decyzja UOKiK dotycząca zmowy przy sprzedaży maszyn rolniczych.
Wcześniejsze rozstrzygnięcia dotyczyły sprzętu marki Claas oraz New Holland, Case i Steyr.
UOKiK przypomina, że za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję grozi kara finansowa w wysokości do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy.
Menedżerom odpowiedzialnym za zawarcie zmowy grozi z kolei kara pieniężna w wysokości do 2 mln zł.
Opr. na podst. informacji UOKIK