24 - 07 - 2026
Fot. Pixabay

Są miliony na rolnictwo, ale gdzie efekty? Posłowie pytają o pieniądze, które nie trafiły do rolników

Czy można mówić o dobrze wydanym budżecie rolnictwa za 2025 r., jeśli z zaplanowanych 920 mln zł na dopłaty do ubezpieczeń upraw i zwierząt wykorzystano około 620 mln zł? Zawrzało na posiedzeniu sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. NIK wskazała także konkretne nieprawidłowości. Czytaj w Agrokonsument.pl

 

 

96 proc. wykonania budżetu – tak wygląda oficjalny wynik finansowy resortu rolnictwa za 2025 rok. Podczas lipcowego posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi pojawiły się jednak pytania, czy wysoki procent wykonania planu rzeczywiście oznacza dobre wykorzystanie publicznych pieniędzy.

NIK wskazała konkretne nieprawidłowości, a parlamentarzyści pytali:

 

– Czy można mówić o dobrze wydanym budżecie rolnictwa, jeśli z zaplanowanych 920 mln zł na dopłaty do ubezpieczeń upraw i zwierząt wykorzystano około 620 mln zł?

– Jeśli środki na restrukturyzację zadłużenia rolników zmniejszono o 74 mln zł, a na działania rozwojowe o kolejne 20 mln zł?

– I jeśli w przypadku pomocy dla rolników z Żuław plan wykonano zaledwie w 54 proc.?

 

Te pytania padły podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 1 lipca 2026 r., poświęconego wykonaniu budżetu państwa za 2025 r. w obszarach rolnictwa, rozwoju wsi i rynków rolnych.

Minister rolnictwa Stefan Krajewski przedstawiał budżet jako zrealizowany celowo, oszczędnie i z zachowaniem zasady uzyskiwania najlepszych efektów. Wydatki w analizowanych częściach budżetowych osiągnęły 96 proc. planu po zmianach.

NIK pozytywnie oceniła wykonanie budżetu w częściach „Rolnictwo” i „Rozwój wsi”, a także plany finansowe ARiMR i KOWR. Podczas komisji wyłonił się jednak znacznie mniej optymistyczny obraz.

 

Ceny rzepaku w sezonie 2026/2027, czyli kapryśna oleista hybryda

 

96 proc. wykonania, ale najpierw cięcia

 

Największe pytania dotyczą nie samego procentu wykonania budżetu, lecz tego, co stało się z pieniędzmi, których rolnictwo nie wykorzystało albo których wcześniej zabrakło w planach.

Na restrukturyzację zadłużenia rolników przeznaczono mniej o 74 mln zł. O 20 mln zł zmniejszono środki na działania rozwojowe.

Resort tłumaczył to niewielkim zainteresowaniem rolników oraz błędami formalnymi we wnioskach.

Tyle że z punktu widzenia gospodarstw pytanie brzmi inaczej: czy rzeczywiście rolnicy nie potrzebowali tych pieniędzy, czy też system pomocy został skonstruowany tak, że trudno było z niego skorzystać?

Podobnie wygląda sytuacja z dopłatami do ubezpieczeń.

Państwo zaplanowało na ten cel 920 mln zł, ale wykorzystano około 620 mln zł. Około 300 mln zł pozostało więc niewykorzystane.

W rolnictwie, w którym ryzyko suszy, przymrozków, gradu czy innych zdarzeń pogodowych jest jednym z największych zagrożeń ekonomicznych, trudno przejść nad tym wynikiem obojętnie.

Jeśli rolnicy nie kupują polis, trzeba odpowiedzieć na pytanie, dlaczego. Czy problemem jest cena ubezpieczeń, konstrukcja dopłat, zakres ochrony, czy może warunki oferowanych produktów?

Samo stwierdzenie, że „zainteresowanie było mniejsze”, nie rozwiązuje problemu.

 

Geopolityka chwieje światowym rynkiem: zboża podstawowe cz. 1

 

 

Żuławy: pomoc wykorzystana w 54 proc.

 

Podobne pytania dotyczą pomocy dla rolników z Żuław. Plan finansowy zrealizowano w zaledwie 54 proc. Resort przekonywał, że wszyscy uprawnieni rolnicy, którzy złożyli wnioski, otrzymali pomoc.

To jednak nie odpowiada na pytanie, dlaczego niemal połowa zaplanowanych środków nie została wydana.

Jeżeli budżet jest tworzony po to, by reagować na konkretne problemy rolników, niskie wykonanie planu powinno być sygnałem do analizy. Być może pieniądze zaplanowano niewłaściwie. Być może kryteria były zbyt trudne.

Być może rolnicy nie wiedzieli o możliwości skorzystania ze wsparcia. A być może pomoc była po prostu niedostępna dla części gospodarstw, które jej potrzebowały.

 

Do tego dochodzą ustalenia NIK przedstawione podczas posiedzenia komisji.

Najbardziej konkretny przykład dotyczy około 1,7 mln zł przeznaczonych na badania próbek importowanej żywności. Ministerstwo zleciło ich wykonanie Instytutowi Ogrodnictwa w Skierniewicach oraz Instytutowi Ochrony Roślin w Poznaniu na potrzeby Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

Problem w tym, że laboratoria tych instytutów nie posiadały wymaganych uprawnień do wykonywania takich badań w ramach urzędowej kontroli żywności.

W efekcie państwowe pieniądze zostały wydane na badania, których sposób zlecenia zakwestionowała NIK.

Kolejny przykład pochodzi z ARiMR. W 22 z 50 skontrolowanych operacji finansowych wstępną kontrolę przeprowadzały osoby bez imiennego upoważnienia kierownika jednostki do zastępowania głównego księgowego.

Łączna wartość wydatków objętych tym uchybieniem wyniosła 4,9 mln zł.

NIK nie stwierdziła, aby doszło do faktycznego manka, ale uznała, że naruszono przepisy ustawy o finansach publicznych.

W KOWR problem dotyczył 22 umów-zleceń. Nie było mechanizmów pozwalających rzetelnie i obiektywnie ocenić wykonanie zadań. W praktyce nie można było jednoznacznie potwierdzić, czy wypłacone wynagrodzenia odpowiadały rzeczywiście wykonanej pracy.

 

– To nie są już pytania o to, czy pieniędzy jest wystarczająco dużo. To pytania o jakość zarządzania publicznymi środkami – grzmieli posłowie.

 

Silosy stalowe pod lupą: jak budują je BIN, Riela Polska i Unia Grains?

 

Ministerstwo Finansów blokuje pieniądze?

 

Podczas posiedzenia komisji padł także poważny zarzut dotyczący sposobu uruchamiania środków.

Były minister rolnictwa Czesław Siekierski mówił o mechanizmie, który ma polegać na blokowaniu pieniędzy przez Ministerstwo Finansów nawet do września.

W jego ocenie takie działanie ogranicza możliwość racjonalnego wykorzystania środków. Gdy pieniądze pojawiają się zbyt późno, trudno przeprowadzić rzetelne przetargi czy zaplanować inwestycje.

W rezultacie część środków nie zostaje wydana i wraca do budżetu państwa.

Jeżeli tak rzeczywiście wygląda mechanizm finansowania, to trudno oceniać budżet wyłącznie na podstawie procentu jego wykonania. Bo 96 proc. wykonania planu może oznaczać sprawne gospodarowanie pieniędzmi. Ale może również oznaczać, że plan wcześniej zmniejszono, część środków zablokowano, a pozostałe uruchomiono tak późno, że na ich wydanie zostało niewiele czasu.

 

KOWR: ziemia, przetargi i pytanie o interes rolnika

 

Podczas posiedzenia komisji wiele miejsca poświęcono również KOWR. Tym razem nie tylko w kontekście kontroli wydatków, ale przede wszystkim gospodarowania państwową ziemią. Posłowie pytali o sposób organizowania przetargów.

Pojawiły się sygnały, że KOWR preferuje przetargi licytacyjne zamiast ofertowych. Resort odpowiadał, że decyzje zapadają w oddziałach terenowych, po konsultacjach z radami społecznymi. Kontrowersje wzbudza także prawo odkupu nieruchomości przez KOWR obowiązujące przez pięć lat od sprzedaży.

Zdaniem części parlamentarzystów może ono ograniczać inwestycje.

Ministerstwo argumentuje natomiast, że jest to zabezpieczenie przed spekulacją i zmianą przeznaczenia ziemi na cele niezwiązane z rolnictwem.

Wciąż nierozstrzygnięty pozostaje również spór o to, co państwo powinno robić z ziemią rolną. Sprzedawać ją rolnikom rodzinnym, aby mogli budować własne gospodarstwa, czy pozostawiać w zasobie i oddawać w dzierżawę?

To nie jest wyłącznie spór o własność gruntów. To pytanie o model polskiego rolnictwa i o to, czy państwowa ziemia ma przede wszystkim wzmacniać gospodarstwa rodzinne.

 

Polscy rolnicy w Szwecji: Väderstad przedstawia siewnik Tempo T nowej generacji

 

 

Janów Podlaski: 1,7 tys. ha i kupowana słoma

 

Podczas komisji pojawił się również temat państwowych stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie.

Poseł Kazimierz Choma wskazywał na pogarszające się wyniki finansowe tych podmiotów w ostatnich dwóch latach.

Szczególne pytania dotyczą Janowa Podlaskiego, który dysponuje około 1,7 tys. ha ziemi, a mimo to musi kupować setki ton słomy. Jeśli gospodarstwo posiada tak duży areał, a jednocześnie musi kupować podstawowy materiał wykorzystywany w produkcji zwierzęcej, trudno nie pytać o sposób zarządzania produkcją roślinną i wykorzystanie własnych gruntów.

Kolejna kwestia to wyniki kontroli NIK w stadninach. Kontrola miała zostać zakończona, a jej wyniki znane już w marcu 2026 r. Do lipca nie zostały jednak upublicznione. Dlaczego – pytali posłowe.

 

ARiMR i KOWR – po co dwie agencje?

 

 

Podczas posiedzenia powrócił także temat struktury instytucjonalnej rolnictwa. Parlamentarzyści pytali, czy utrzymywanie dwóch dużych agencji – ARiMR i KOWR – jest uzasadnione. Ich zdaniem część zadań może się dublować, a utrzymywanie rozbudowanych struktur generuje koszty.

Ministerstwo odpowiada, że kompetencje są różne. ARiMR odpowiada za płatności i obsługę programów wsparcia, natomiast KOWR zarządza mieniem Skarbu Państwa oraz zajmuje się m.in. promocją żywności.

Krytyka dotyczyła także nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa. Posłowie wskazywali, że w KOWR od lat te same osoby odpowiadają za nadzór nad częścią podmiotów, mimo pogarszających się wyników finansowych niektórych spółek.

 

Opr. na podstawie protokołu sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 1 lipca 2027

dr Piotr Łuczak – Agrokonsument.pl
Dziennikarz i ekonomista, specjalizuje się w polityce i ekonomice rolnej.   Redaktor naczelny serwisu Agrokonsument.pl, należącego do Agro Creative Agency & Media – agencji PR dedykowanej do obsługi rynku rolniczego, ogrodniczego i żywnościowego.   Pełnił funkcje redaktora naczelnego tytułów: Tygodnik Rolniczy, Profi i Agrarlex. Najdłużej pracował w top agrar Polska, w tym także na stanowisku z-cy redaktora naczelnego.  
przeczytaj inne artykuły tego autora
Wydrukuj
PILNE !
Zobacz podobne:

Inni przeczytali również: